część 1. Jak korzystać z aplikacji do śledzenia połączeń partnerskich część 2. Co dzieje się, gdy śledzisz numer telefonu partnera część 1. Jak korzystać z aplikacji do śledzenia połączeń partnerskich Istnieje kilka sposobów śledzenia partnera.
ADD ANYTHING HERE OR JUST REMOVE IT… NEWSLETTER CONTACT US FAQs Select category Cheating Pens Pen refills Login / Register 0 items / €0,00 Menu 0 items / €0,00 Blog About us Shop SPECIAL OFFERPURCHASE THEME Tag Archives: jak ściągać z telefonu Home » Posts Tagged "jak ściągać z telefonu" 18 May lifestyle, studenckie lifehacki i porady Sposoby na ściąganie – jak ściągać i nie dać się przyłapać 18 May 2018 Posted by MichalPietras 0 comments Sposoby na ściąganie – jak ściągać i nie dać się przyłapać ...Continue reading
Pozostałe hasła. Więcej tłumaczeń w słownik polsko-niemiecki. Tłumaczenie słowa 'ściągać' i wiele innych tłumaczeń na niemiecki - darmowy słownik polsko-niemiecki.
Poradnik dodany przez: matolech 514338 Witajcie, przedstawię Wam sposób ściągania, który nazwałem "na inteligenta". Jest to wyrafinowany sposób ściągania, który działa po prostu świetnie. Najważniejsze to być opanowanym. Koniec z popisanymi rękoma, koniec z rozwijanymi ściągami na których trudno coś znaleźć i koniec ze ściągami pisanymi czcionką dla krasnoludków. Składniki: 1. 3 kartki papieru 2. długopis Do poradnika Jak ściągać - metoda na inteligenta przypisano następujące tagi: egzamin test ściąga ściągać ściąganie ściągi szkoła sprawdzian studia naukowe ściągę szkole pomoce studiach pomoce naukowe § Bójka na lekcji (odpowiedzi: 1) Witam W piątek ubiegłego tygodnia miałem na lekcji drobny problem. W sumie drobny to złe słowo. Od przynajmniej 5 miesięcy byłem na wojennej ścieżce § zwolnienie z lekcji (odpowiedzi: 8) Witam, Zwracam się z pytaniem, czy nauczyciel może zabrać uczniów z w-f' u aby ci poszli do niego na lekcje? W skrócie Kiedy kupić dziecku telefon? Do czego dziecku może służyć komórka? Jak dbać o bezpieczeństwo naszego dziecka w sieci? Ile godzin dziennie dziecko powinno spędzać przed smartfonem? Kontrola kosztów Badania przeprowadzone w zeszłym roku przez Viacom International Media Networks wykazały, że dzieci (w wieku 6-13 lat) korzystają średnio 210 minut dziennie z urządzeń ekranowych takich, jak: telewizor, tablet, komputer i smartfon. Ponad połowa z dzieci, posiadających komórki, ma dostęp do internetu. Prędzej czy później każdy rodzic stanie przed dylematem - kiedy kupić dziecku pierwszą komórkę? Jak zapewnić mu bezpieczeństwo w sieci? Oto poradnik dla rodziców, którzy planują zakup telefonu dla swojego dziecka. Kiedy kupić dziecku telefon? Nie ma takich ustaleń, które mówiłyby od jakiego wieku dziecko może dostać komórkę. Tego typu dylematy należy rozstrzygać indywidualnie, gdyż zależą bezpośrednio od dziecka oraz od jego rodziców. Aby otrzymać pierwszy telefon dziecko musi być wystarczająco odpowiedzialne i samodzielne. Jeśli rodzic uważa, że jego dziecko poczułoby się pewniej, a on byłby spokojniejszy, gdyby miało telefon – najwyższy czas, aby ten telefon zakupić. Ważne jest jednak to, aby jeszcze przed zakupem ustalić pewne zasady oraz warunki korzystania z aparatu. Dziecko musi wiedzieć dokładnie, do czego chcemy, aby telefon mu służył oraz czego z nim nie może robić. Musi zdawać sobie sprawę, że aby rodzic mógł się z nim skontaktować, powinno nosić go zawsze ze sobą w kieszeni lub plecaku. Musimy też porozmawiać z dzieckiem szczerze na temat bezpieczeństwa i zasad korzystania z internetu oraz jak się zachować w pewnych sytuacjach. Jeśli jasno i jednoznacznie sprecyzujemy zasady – jest wielce prawdopodobne, że unikniemy problemów w przyszłości. Telefon bowiem powinien ułatwiać nam życie oraz kontakt z dzieckiem, a nie stać się źródłem trosk i zmartwień. Przez początkowy okres posiadania telefonu powinniśmy kontrolować czy, aby na pewno wszystkie nasze wcześniej ustalone reguły są przestrzegane. Do czego dziecku może służyć komórka? Telefon komórkowy służy przede wszystkim do utrzymywania kontaktów z rodzicami, bez względu na odległość. Może być przydatny szczególnie w okresie wakacyjnym, kiedy dzieci wyjeżdżają na kolonie, obozy oraz zielone szkoły. Komórka jest także bardzo przydatna w wypadku, kiedy rodzic nie jest w stanie odebrać dziecka z dodatkowych zajęć na czas, np. utkwił w korku i na pewno się spóźni. Telefon komórkowy jest w stanie zapewnić większe bezpieczeństwo naszemu dziecku. Zwłaszcza w przypadku dzieci starszych, które coraz dłużej przebywają poza domem. Za pomocą komórki dzieci mogą szybko poinformować o ewentualnym niebezpieczeństwie rodzica, albo zadzwonić bezpośrednio na numer alarmowy. Komórka jest w stanie zapewnić naszym dzieciom nieograniczony dostęp do internetu – dzieci mogą za jej pośrednictwem korzystać ze szkolnych portali, stron z wiedzą, sprawdzać pocztę internetową, grać w gry on-line oraz kontaktować się z innymi za pomocą komunikatorów oraz portali społecznościowych. Czynności związane z dostępem do sieci rodzic powinien kontrolować na bieżąco, przez cały okres korzystania przez dziecko z komórki. Jak dbać o bezpieczeństwo naszego dziecka w sieci? Oczywiście, nic nie zastąpi rozmowy z dzieckiem na temat podstawowych zasad korzystania z komórki. Dobrym pomysłem jest także ograniczenie ilości numerów wybieranych przez dziecko z jego telefonu. Można ustawić 3-5 najważniejszych numerów, do których chcemy aby dziecko dzwoniło w razie potrzeby. Dobrze jest także nauczyć go właściwego korzystania z telefonów alarmowych. Jeśli dajemy dziecku telefon z dostępem do internetu, powinniśmy zwrócić większą uwagę na kwestie bezpieczeństwa naszego podopiecznego, co oczywiście w praktyce wcale nie jest łatwe. Najlepiej razem z dzieckiem wybierać gry i aplikacje oraz wypróbować je – najpierw samemu, potem z dzieckiem. Z pomocą w sprawowaniu nadzoru przychodzą nam też aplikacje na telefon. Dzięki mobikid, na komórce i tablecie dziecka będą wyświetlać się tylko dozwolone przez rodzica treści, w wybranych przez niego godzinach. Co najważniejsze, rodzic może na bieżąco śledzić aktywność swojego dziecka w sieci. W razie sytuacji, kiedy dziecko chce wykonać zakazaną czynność, dostaje komunikat o zablokowaniu strony. Stanowi to pretekst do dialogu z rodzicem, gdyż zawsze dziecko może poprosić o odblokowanie strony. Rodzic ma możliwość zablokowywania oraz odblokowywania wybranych przez siebie stron. Wypróbuj aplikację MOBIKID za darmo! - kliknij w link Ile godzin dziennie dziecko powinno spędzać przed smartfonem? Dwie godziny dziennie to według American Academy of Pediatrics maksymalny łączny czas, jaki dziecko może spędzać przed ekranem telewizora, smartfona i tabletu. Oczywiście, bierzemy pod uwagę oglądanie wartościowych treści, a nie granie w krwawe gry. Najlepiej umówić się z dzieckiem na określoną liczbę godzin i zaznaczyć te godziny w aplikacji mobikid. Warto też przypomnieć dziecko podstawowe zasady wychowania, aby nie korzystało z internetu podczas lekcji lub podczas pobytu w kinie, czy teatrze. Kontrola kosztów Należy wyjaśnić dziecku, że posiadanie telefonu wiąże się z kosztami. Płacimy nie tylko za rozmowy telefoniczne, czy SMS-y, ale także za ściąganie gier, nowych dzwonków oraz tapet. Jest to szczególnie ważne, w przypadku kiedy decydujemy się na telefon na abonament, a nie na kartę. W przeciwnym razie – możemy być zaskoczeni wysokim rachunkiem na koniec miesiąca. Jak widać posiadanie komórki to nic złego. To, czy podniesie komfort życia, czy zaszkodzi dziecku, zależy głównie od rodzica. Dzieci nie powinny jednak korzystać z internetu mobilnego bez nadzoru. Z odpowiednio ustalonymi zasadami korzystania z niej oraz dysponując odpowiednimi narzędziami do monitorowania poczynań dziecka w sieci, mamy pewność że jest ono bezpieczne.
A u was na jakiej lekcji nie da się lub trudno ściągać? 2012-10-25 15:28:55; Jak ściągać na lekcji tak żeby nie wpaść? 2011-03-12 15:02:59; Jak ściągać na lekcji? Wypracowanie ? 2012-01-04 19:50:27; Jak ściągać na lekcji online, nie muszę mieć włączonej kamerki? 2020-12-17 12:05:02; Jak ściągać na lekcji bez piornika na
Na ogół telefon ukryty jest tak, aby nauczyciel nie spostrzegł, że ktoś z niego ściąga. Janusz KubikGdy Kamila, uczennica jednego z łódzkich liceów, pisała w ubiegłym tygodniu próbną maturę, jej przyjaciółka Marta pod telefonem czekała na alarmowego SMS-a, by w razie czego pomóc. Przydała się na angielskim, gdy trzeba było napisać oficjalny list. Patryk, też licealista, miał w smartfonie bazę ściąg na zdjęciach. Emil, drugoklasista w LO, ściąga z internetu niemal na każdym sprawdzianie, głównie z historii i WOS-u, bo tych przedmiotów nie będzie zdawał na maturze.– Po co mam tracić czas i zaprzątać sobie głowę niepotrzebną wiedzą? – pyta. – Muszę zaliczyć, to uczeń technikum, nie przychodzi na pierwsze terminy większości klasówek. Zawsze prosi jakąś koleżankę, żeby „strzeliła fotkę” arkusza, a potem uczy się tylko tego, co było. Potrafi się odwdzięczyć, bo jest dobry z matematyki i wrzuca dziewczynom na Facebooka rozwiązania zadań z prac domowych. Na też mogą na niego – w szkole bez komórki ani rusz, choć oficjalnie na lekcjach jej używanie jest zabronione. Praktyki młodzieży znane są nauczycielom i dyrektorom szkół. Kto naprawdę chce, upilnuje uczniów i nie da ściągać. Ale są i tacy, którzy po prostu przymykają na to oko – zostawiają klasę na parę minut, wychodzą na zaplecze albo robią coś w swoim komputerze…– Odciąć młodego człowieka od telefonu komórkowego to tak, jakby mu zabrać jakiś niezbędny do życia organ – mówi Elżbieta Nowicka, dyrektor XX LO w Łodzi. – Zdajemy sobie sprawę, że uczniowie używają ich także na lekcjach. To problem od pierwszej klasy. Tłumaczymy im, że jeśli korzystają z telefonu na sprawdzianie, to może zdołają oszukać nauczyciela i rodziców, ale przecież zaszkodzą sobie. Bo na maturze muszą mieć wiedzę w głowie, a nie w komórce. Nawet nie wolno im jej wnieść, bo ryzykują unieważnienie tłumaczą też młodzieży, że treści internetowe mogą zawierać błędy, niesprawdzone informacje. A gdy przyłapią delikwenta – stawiają jedynki. A niestety, im bliżej matury, tym jak jest w podstawówkach i gimnazjach?– Przez kilka lat walczyliśmy i teraz chyba jest dobrze – mówi Dorota Kłodzińska, dyrektor SP nr 152. – W szkole komórki dzieci muszą być wyłączone i na lekcjach, i na przerwach. Jeśli nie, to telefon trafia do sejfu do odbioru przez rodziców. A w razie potrzeby telefonicznego kontaktu rodziców z uczniem lub ucznia z rodzicami zapraszamy do sekretariatu.– Nasi uczniowie mogą korzystać z komórek na przerwach: grać, wysyłać SMS-y, dzwonić. Na lekcjach muszą je wyłączyć i tego surowo wymagamy – dodaje Ilona Bulska, dyrektor Gimnazjum nr 18.

Najbardziej efektywną metodą na zachowanie anonimowości podczas pobierania torrentów z Polski jest korzystanie z solidnej sieci VPN. Moją ulubioną siecią VPN do bezpiecznego ściągania torrentów jest ExpressVPN. Możesz też zapytać, jak ściągać z torrentów na telefon? Aplikacje do pobierania plików torrent na Androidzie

59 posts in this topic Poprzednia 1 2 3 Dalej Strona 1 z 3 W zeszłym tygodniu w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej zawrzało. Jeden ze studentów podczas egzaminu z języka niemieckiego publicznie zwrócił uwagę, że jego koleżanka pisze pracę przy pomocy telefonu komórkowego. Żądał ukarania ściągającej. Studentka przyznała się do winy i dostała ocenę niedostateczną. Kamil, bo tak ma na imię student, został ofiarą facebookowej nagonki. (...) Koledzy z uczelni nazywają go konfidentem, frajerem i kapustą. (...) Co o tym uważacie? I w ogóle o ściąganiu na studiach? O osobach, które całe studia ''jadą'' na ściąganiu, o doktorach i profesorach przymykających oko na ściąganie i przepuszczających takie osoby? Osobiście nie popieram donosicielstwa, mnóstwo razy byłem świadkiem jak ktoś ściąga. Sam nie ściągam (nie jest tak, że nigdy nie robiłem tego, na początku studiów, w 1 semestrze zdarzyło mi się przygotować ściągi, wcześniej w szkołach niższych zdarzało mi się baardzo rzadko, nawet na nielubiane przedmioty się uczyłem wychodząc z założenia że jako takie ogarnięcie trzeba mieć w różnych dziedzinach), u innych - o ile ktoś ściąga że tak to nazwę ''wspomagająco'' ale ogólnie się uczy to potrafię przymknąć oko, zwłaszcza że teraz prawie każdy tak robi (podejrzewam, że TAK to pewnie ściągało się nawet gdy Uniwersytety miały wyższy poziom). Ale irytuje mnie gdy ktoś całe studia ''jedzie'' na ściągach, co wydaje się być coraz częściej normą, a osoby w ten sposób funkcjonujące nawet się z tym nie kryją, często wręcz chwalą się swoim rzekomym sprytem. Może ktoś powiedzieć ''a co Cię to obchodzi, nie Ty ściągasz, nie Twoja sprawa''. Ja jednak popieram ideę uczelni wyższych jako czegoś więcej... Do tego często gdy trafi się ktoś na egzaminie kto faktycznie pilnuje by studenci nie ściągali, to zaraz jest masa wyzwisk od ch*ów, szmat itd. osoby która pilnowała, nie podoba mi się to. Ściąganie to oszustwo, może i bardzo niskiego kalibru, ale jak ktoś to robi nagminnie to staje się czymś więcej. Share this post Link to post Postawię sprawę jasno. Nie ma czegoś takiego jak przymykanie oka, półściąganie lub jakakolwiek inna forma zmiękczenia tej aktywności. Ściąganie jest zerojedynkowe i kropka. Jeśli Twoja odpowiedź na zadane na egzaminie pytania, nie pochodzi z informacji, które zapamiętałeś/aś, tylko z zapisanych notatek, ściąg, telefonu, internetu, kolegi lub koleżanki itd. to jest to niedopuszczalne. Zasada jest jasna. Należy zastanowić się bardziej nad tym, skąd pokusa by ściągać i czy przypadkiem, skoro egzamin, ściągając np. z użyciem internetu, da się napisać na bardzo dobrą ocenę, nie jest źle skonstruowany, bo sprawdza jedynie wiedzę encyklopedyczną, a nie sposób rozwiązywania problemów, łączenie zdobytych wiedzy i umiejętności, myślenia kreatywnego. Moim zdaniem pokusa bierze się stąd, że część osób widzi jakim bezcelowym zadaniem jest uczenie się wiedzy encyklopedycznej, skoro te informacje są dzisiaj dostępne w ciągu 20-30 sekund na dowolnych urządzeniu z podłączeniem do internetu. Egzaminy, szczególnie te na studiach, powinny być skonstruowane bardziej problemowo, albo przynajmniej mieć dwie części - encyklopedyczną (np. z zadaniami testowymi) i otwartą z mądrymi zadaniami, które mają pokazać jak student myśli i czy rozumie to, czego się nauczył, a nie czy pamięta to, co zapisał w notatkach. Za często sprawdzamy pamięć, a nie umiejętności. Ale nie mam tu na myśli sprawdzania umiejętności takich, jak na maturze, bo moim zdaniem posunięto się za daleko i uczniowie są w stanie skończyć LO i zdać maturę z dobrym wynikiem, a nie być wykształconymi. Share this post Link to post Ściąganie jest zjawiskiem powszechnym, ale czy to znaczy, że należy na nie przymykać oko? Nie sądzę. Tak naprawdę osoby, które ściągają, same sobie szkodzą i nadejdzie kiedyś taki moment, kiedy będą musiały wykazać się rzetelną wiedzą, a wtedy może być nieciekawie. Donosicielstwo nie jest fajne, ale czy ściąganie jest? Ten chłopak miał dużo odwagi, zwrócił uwagę na problem, o którym wszyscy wiedzieli, ale do którego się niemal przyzwyczaili. On niczego pozytywnego dla siebie nie zyska takim zachowaniem, ale poruszył kwestię, o której teraz będzie się rozmawiać i chyba o to chodzi. Co ten temat robi w dziale Bioetyka? Share this post Link to post Na pewno to zdarzenie poruszyło internety i moich fejsbuczkowych znajomych a ja żałuję że nie mam popcornu.. czytanie stron popierających i potępiających chłopaczka potrafi być na krótką metę dość zabawne..gorzej że później jest to śmiech przez łzy. Osobiście jestem anty cwaniactwu i ściąganiu, nie umiem ściągać to po pierwsze, po drugie nie lubię ściągać bo to tylko oszukiwanie samej siebie xd Nie wiem jak bym postąpiła gdyby przez jakiś przedmiot typu socjologia na studiach nie będących studiami humanistycznymi groziłoby mi zawalenie roku. Przez dwa lata męczyłam się by wybronić się z angielskiego, traktowanego u nas po macoszemu.. udało się uczciwie i mam z tego satysfakcje. Myślę że ściąganie nie jest dla mnie, nie umiem kłamać i jestem zbyt uczciwa na to. Proceder ściągania, krętactwo i okradanie państwa są w naszym kraju do pewnego stopnia akceptowane społecznie i postrzegane jako zaradność. Wynika z tego dużo niezbyt fajnych zachowań, nie szanowanie "własności wspólnej" czyli publicznej, prześlizgiwanie się całe życie przez studia i prace.. Fajnie by było jakby coś się w tych kwestiach powoli zmieniało. Nigdy jednak nie zaakceptuję takiego mało eleganckiego donosicielstwa jakie zaprezentował Kamil, mnie nauczyli w domu rozróżnienia kiedy powinno się wykazać "obywatelską postawę" a kiedy nie. Jeśli widzimy ze dzieje się coś złego, jak najwłaściwszym jest zachowaniem zwrócenie na to uwagi..jeśli ktoś np. kradnie albo robi komuś krzywdę to powinno się zgłosić taki fakt przysłowiowo wskazując palcem taką osobę. Jednak donoszenie na konkretną osobę za ściąganie na egzaminie jest bardzo niekoleżeńską postawą, i każe mi myśleć o Kamilu jako niezbyt sympatycznej osobie. Nie znam go ale tym zachowaniem nie wyrobił sobie u mnie najlepszej opinii i nie chciałabym nigdy mieć z nim cokolwiek wspólnego.. Mam sąsiadów którzy prawie całą ulicę zaszczuli swoim donosicielstwem, że ktoś pali liście, że komuś pies uciekł za furtkę, że ktoś ma altanę i nie zgłosił do urzędu..Fajnie by było gdyby Kamilek też trafił na kogoś podobnego kto wykorzysta fakt że nie zna jakiegoś kruczka prawnego i na niego doniesie. Dajcie mi człowieka a znajdę paragraf xd Inaczej bym go oceniła gdyby nie doniósł na konkretną osobę tylko zwrócił uwagę wykładowcą na istnienie takiego procederu na egzaminie xddd Share this post Link to post Moim zdaniem to nie było donosicielstwo. Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Jeśli widzę, że ktoś robi coś, co jest sprzeczne z zasadami (prawnymi lub innymi), na które się umówiliśmy, to reagują na to, bo ta osoba łamie też moje - piszesz, że ściąganie i krętactwo oraz okradanie państwa są akceptowane w Polsce społecznie. A ty jaką właśnie postawę przyjęłaś? Czy brak reakcji na taką sytuację, nie jest akceptacją? Bo ja nie widzę innej możliwości, skoro napiętnujesz, kogoś kto powiedział temu "nie". Miał zgłosisz wykładowcom? Dobrze, a czy oni nie zapytaliby go o to, kto ściągał? A jeśliby wtedy nie powiedział, to co? Mają zastosować odpowiedzialność zbiorową? Nie bądźmy śmieszni. Ściągasz - licz się z konsekwencjami i tym, że ktoś wskaże cię placem. Nie wierze, że mamy jeszcze taką dyskusję w Polsce. Takie zachowanie jest po prostu nie do pomyślenia w rozwiniętych krajach i student wylatuje z uczelni za ściąganie. Share this post Link to post Zwracam uwagę na zbieżność imion - Kamil. Przypadek....? Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Jeśli widzę, że ktoś robi coś, co jest sprzeczne z zasadami (prawnymi lub innymi), na które się umówiliśmy, to reagują na to, bo ta osoba łamie też moje prawa. Po pierwsze - które TWOJE prawo łamie? Po drugie - o czym już pisałem. Postawa wyższości moralnej i nieuzasadnionej powinności - którą nazwałeś prawością - to nic innego jak pretensjonalne, całkowicie antysocjalne zachowanie, które nic dobrego nie wnosi, a jedynie ma na celu zrobić komuś na złość, utrudnić życie. Czysty egoizm. Doprawdy postawa godna pochwały (pożałowania). Przypominam, że to był egzamin z języka niemieckiego. Nie każdy ma głowę do języków (ja niemieckiego nigdy nie trawiłem) i jak najbardziej rozumiem ściąganie na tego typu zaliczeniu. Myślę, że ktoś, kto ukończy SGH bez znajomości języka niemieckiego (prawdopodobnie nie dostajesz żadnego papierka, to nie jest germanistyka - ewentualnie jakiś wewnętrzny) nie będzie jakoś specjalnie odstawać od reszty na rynku pracy. Nawet jeżeli zamieści sobie w CV notkę, że mówi biegle w tym języku - to się bardzo szybko samo zweryfikuje. Można zrobić dokładnie to samo nie studiując na SGH - nie ma żadnej różnicy. Także proponuję skończyć z tym patosem, póki jeszcze się da. Nie ma nic gorszego od nadgorliwości. Tym bardziej w stosunku do innych i to w tak nieładnej wersji, jak donosicielstwo. Bezpodstawne donosicielstwo. Share this post Link to post Hah, to mi przypomniało sytuację z liceum. Wielka nagonka na dziewczynę, która miała najlepszą średnią w klasie i jechała na ściągach. Była wielka dyskusja z wychą i argumenty typu "tak, my też ściągamy, ale my nie mamy średniej 5,5!" - czyli my mamy prawo sobie pomóc, a ona nie. Ręce mi opadały. Ja nie popieram ani ściągania "wspomagającego", ani notorycznego, ani celem załapania się na minimum do zdania, ani celem zdobycia maksymalnej oceny. Dla mnie to jedno i to samo, czyli nieuczciwość względem siebie i innych. Gdy nie lubię jakiegoś przedmiotu, uczę się na odwał i liczę na własną logikę i trochę szczęścia. Zresztą, ściąganie to jeszcze nic przy innych wyczynach, na jakie potrafią zdobyć się uczniowie i studenci, żeby coś zyskać . Co do tego chłopaka - nie wiem, co nim kierowało - może uczciwość, a może zwykła zawiść. A najpewniej to i to po części. Ja nigdy nie zdobyłabym się na coś takiego, mimo takich a nie innych poglądów - zwyczajnie szkoda byłoby mi kogoś, zwłaszcza dobrego znajomego, pogrążać. Może to jest słabość, ale cóż... jednak wolę zachować dobre relacje z ludźmi niż być heroicznym strażnikiem uczciwości. Ale to już myślę, że wybór każdego z nas. Share this post Link to post Moim zdaniem to nie było donosicielstwo. Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Powiedz mi prosze - czym to sie w twojej definicji rozni? Czymkolwiek w ogole? Share this post Link to post Ten chłopak miał dużo odwagi, zwrócił uwagę na problem Nie zwrócił uwagi na problem właśnie, tylko nakablował na konkretną koleżankę. Nic dla siebie? Ma jakieś swoje chore upodobania, które nakarmił. Anty, czy ty zawsze musisz napisać coś głupiego? Moim zdaniem to nie było donosicielstwo. Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Jeśli widzę, że ktoś robi coś, co jest sprzeczne z zasadami (prawnymi lub innymi), na które się umówiliśmy, to reagują na to, bo ta osoba łamie też moje prawa Ta prawość xd Ta masa ludzi co donosi na sąsiadów do skarbówki, bo za dobry samochód to też prawi obywatele? xD Miał zgłosisz wykładowcom? Dobrze, a czy oni nie zapytaliby go o to, kto ściągał? A jeśliby wtedy nie powiedział, to co? Mają zastosować odpowiedzialność zbiorową? Nie bądźmy śmieszni. To ty jesteś śmieszny. Powinien zwrócić im uwagę, że źle wykonują swoją pracę, skoro już miał ból o ściąganie. Nie zmusiliby go do wskazania osoby. Share this post Link to post Nie dość, że kretyn to jeszcze Kamil. Połowa problemów w życiu wynika przez takich frustratów. Nie sądzę żeby ten człowiek miał kolegów a jeśli ich ma to nawet oni go nie lubią. Zwrócił uwagę na problem? Tak się teraz mówi na popsucie wakacji koleżance? Share this post Link to post Nie ma to jak rozważania merytoryczne na temat lubienia lub nielubienia kogoś. Czy to jest meritum, o którym tutaj piszecie? A do sprecyzowania - donosicielstwo, kojarzy mi się głównie z czasami stalinowskimi lub późniejszej PRL, raczej nacechowane pejoratywnie znaczenie działania, mającego na celu celowe zaszkodzenie komuś lub czemuś w kontekście opresyjnego prawa/państwa/instytucji. W przeciwnym razie, to co robi każdy prokurator jest donosicielstwem, bo w majestacie prawa donosi władzy sądowniczej dowody popełnionych przestępstw przez jednostki/instytucje/firmy. Nie widzę sensu brnąć z Wami w dyskusję, w której bronicie kogoś kto oszukiwał. Dla mnie sprawa jest jasna. Dla Was wygląda to tak: "biednej dziewczynie się nie udało oszukać przez świnie kolegę, który zwrócił uwagę, że oszukuje". Zaproponuję Wam inny przykład. Właściciel straganu na jednym ze znanych corocznych targów, zgłosił w US, że będzie sprzedawał słodycze z importu. Na jego straganie pojawiają się też środki chemiczne, na których sprzedaż pozwolenia niema (dajmy na to, że obserwator jest wszechwiedzący w tym momencie i wie na co te pozwolenia zostały wydane). Inni sprzedawcy uzyskali pozwolenia na sprzedaż innych produktów np. środków chemicznych. Co robicie? A. Zwracacie grzecznie uwagę sprzedawcy, że nie ma prawa sprzedawać tego, czego nie zgłosił. (zakładam, że to efektu mieć nie będzie) B. Składacie skargę do US na łamiącego prawo sprzedawcę. C. Zgadzacie się na to, by sprzedawca oszukiwał innych sprzedawców, a także was (jego i wasze podatki z różnych aktywności społecznych idą do wspólnej kasy, tak czy inaczej) - zaznaczam, że brak rejestracji sprzedaży określonych produktów wiąże się z brakiem opodatkowania tej sprzedaży. Share this post Link to post Bardzo dobrze, że jest teraz o ściąganiu głośno, bo uważam, że to duży problem na polskich uczelniach. Tylko trochę bardziej złożony niż się wydaje. Bo wiadomo, oszustwo jest be, tylko ciężka praca, uczciwa rywalizacja, blabla. Ściąganie na egzaminie z języka faktycznie jest idiotyczne, bo akurat słownictwo czy gramatykę trzeba mieć wryte, żeby go używać - nie można w trakcie rozmowy co chwila sprawdzać coś tam w telefonie. Ale chyba każdy chociaż raz w trakcie studiów miał tzw. "egzamin z ciekawostek", test z pytaniami o jakieś szczegóły szczegółów, typu średnica porów moździerza i jakaś jedna konkretna wartość z tabelki zajmującej stronę A4... I naprawdę, jeśli ktoś się tego nauczył a nie ściągnął, to jest chory psychicznie. Także może problem ze ściąganiem nie polega tylko na tym, że my studenci jesteśmy nieuczciwymi cwaniaczkami, tylko szkolnictwo wyższe w Polsce wygląda jak wygląda i zamiast kłaść nacisk na ogólne zrozumienie tematu, umiejętność przeszukiwania źródeł, rozwiązywania problemów, to się takie gówniane testy robi, bo to najłatwiej sprawdzić. I bardzo lubię ból dupy komentujących jak by to nie chcieli trafić do chirurga, który na studiach ściągał... Olaboga jak to pan doktor nie wie, jaka jest długość mikrotubuli w którejś tam komórce Share this post Link to post Jakusz nawet mi cię nie żal człowieku Nie zapomnij dzwonić po bagiety jak ktoś przechodzi na czerwonym świetle. Share this post Link to post Trzyszcz - a mnie żal, że co najmniej dwukrotnie na przestrzeni kilku postów nie potrafisz odnieść się do wypowiedzi użytkowników merytorycznie, a jedynie za pomocą argumentów ad personam lub używając obraźliwych stwierdzeń typu "Anty, czy ty zawsze musisz napisać coś głupiego"? Dość dyskredytujące stwierdzenie, nie uważasz? Share this post Link to post To jeszcze wypowiem się ja, ponieważ śmiem twierdzić, że mam info z lepszego źródła niż TVN, ponieważ mój chłopak pisał jednocześnie ten sam egzamin gdy to zdarzenie miało miescje. I wcale to tak pięknie nie wyglądało, ponieważ kolega Kamil po prostu nagle wstał i na cały regulator tonem bardzo roszczeniowym, oświadczył "Ta pani ściąga! TO NIEDOPUSZCZALNE! PROSZĘ JĄ WYPROSIĆ!". Moim zdaniem takie zachowanie wobec koleżanki z roku jest conajmniej chamskie, ponieważ on nie zwrócił uwagi osobie, która egzaminu pilnowała, tylko zrobił aferę na całą aulę będę szczera, niemiecki na SGH to nie jest przedmiot pierwszej potrzeby, mój mężczyzna ledwo docipał do egzaminu, ponieważ ilość kolokwiów, idiotycznych kartkówek i projektów była tak duża, że nie było kiedy uczyć się innych przedmiotów, bo wszechobecny niemiecki wypełniał cały czas. Więc gwarantuję, że jeżeli dziewczyna już do egzaminu była dopuszczona, to na pewno się uczyła. Bo inaczej się nie ostatecznie, wolałabym pracować z człowiekiem, który nie wszystko wie, ale znajdzie sobie w jakiejś książce, zwróci się o pomoc do innego kolegi, czy zatrudni do papierkowej roboty swojego współmałżonka, niż z takim, który poleci z pyskiem do przełożonego, że piję kawę w pracy, albo wyszłam 8 minut wcześniej ze zmiany w piątek. A ta cała nagonka na ściąganie i nie-ściąganie mnie bawi, bo jeżeli SGH promuje nie ściąganie, to prawidłową reakcją asystentów i profesorów byłoby się zwolnić, jeżeli ktoś kiedykolwiek oszukiwał w taki sposób podczas swojej edukacji. Hipokryzja. I idiotyczne rozdmuchanie i jeszcze jedno dopiszę, nie studenta interesem jest, czy ktoś ściąga czy nie, lecz człowieka, który egzaminu pilnował. Wchodzenie w czyjeś kompetencje to gorsze zachowanie niż ściąganie z internetu tego, jak się pisze "przemysł ciężki ze szczególnym uwzględnieniem kopalni węgla kamiennego". Share this post Link to post Z mojej perspektywy - strzępy informacji z pierwszego posta (zakładałem, że nie ma tam całego obrazu sprawy) są jedynie zarzewiem dyskusji, a nie obrazem konkretnej sytuacji. Trudno któremukolwiek/którejkolwiek z nas wypowiedzieć, że co do faktycznej sytuacji na tamtym egzaminie. Prawo do tego mają jedynie świadkowie. Ale to zupełnie na marginesie. A tak w ogóle chciałem rozwinąć temat przyczyn ściągania - szkoda, że nikt go nie podjął. Share this post Link to post To napisałam relację bezpośredniego świadka. Share this post Link to post Zaproponuję Wam inny przykład. Właściciel straganu na jednym ze znanych corocznych targów, zgłosił w US, że będzie sprzedawał słodycze z importu. Na jego straganie pojawiają się też środki chemiczne, na których sprzedaż pozwolenia niema (dajmy na to, że obserwator jest wszechwiedzący w tym momencie i wie na co te pozwolenia zostały wydane). Inni sprzedawcy uzyskali pozwolenia na sprzedaż innych produktów np. środków chemicznych. Co robicie? A. Zwracacie grzecznie uwagę sprzedawcy, że nie ma prawa sprzedawać tego, czego nie zgłosił. (zakładam, że to efektu mieć nie będzie) B. Składacie skargę do US na łamiącego prawo sprzedawcę. C. Zgadzacie się na to, by sprzedawca oszukiwał innych sprzedawców, a także was (jego i wasze podatki z różnych aktywności społecznych idą do wspólnej kasy, tak czy inaczej) - zaznaczam, że brak rejestracji sprzedaży określonych produktów wiąże się z brakiem opodatkowania tej sprzedaży. Ignoruję bo jest to, idąc ciągiem myślowym: Czyn, który nie narusza mojej autonomii i moich praw, ani autonomii i praw osób trzecich -> nic nie zyskuję na donosicielstwie a zysk społeczny jest znikomy/zerowy Upraszając sprawę maksymalnie jak się da. Jeżeli dany czyn nie narusza niczyjej autonomii ani praw, to nie jest szkodliwy = postawą właściwą jest przejście obok niego obojętnie. Zastanawiam się dlaczego nie odniosłeś się do mojej wypowiedzi. Share this post Link to post Uważam, że ściąganie to jest bardzo zła rzecz...przyznam szczerze, że sam raz czy dwa razy ściągałem w życiu i zdarzyło się to w liceum na języku rosyjskim...ogólnie potępiam takie zachowanie..nawet w gimnazjum zwróciłem uwagę dziewczynom na lekcji podczas sprawdzianu, które były dla mnie po tym incydencie bardzo nieprzyjemne do końca gimnazjum...w ogóle wszyscy byli na mnie źli i całe gimnazjum wyzywało mnie od najgorszych i mówili, że powinienem pracować w SB. Uważam, że takie zachowania młodzieży i studentów są naganne...sami sobie wystawiają świadectwo w Polsce i za granicą nie tylko tym, że jadą na ściągach ale dodatkowo prostackim zachowaniem. Ściągać nie wolno bo to jest niesprawiedliwe wobec innych, którzy uczą się sumiennie przygotowują do egzaminów. Ściągający dostają lepsze oceny mimo, że tak naprawdę nie potrafią tego co ściągnęli. Najbardziej szokuje mnie postawa profesorów i nauczycieli, którzy zamiast zająć się problemem udają, że go nie ma. Według mnie to nie był donos bo nie zrobił tego za plecami szeptając profesorowi do ucha tylko powiedział na głos przy wszystkich...a to nie jest donos tylko zwrócenie uwagi i pokazanie tego problemu, który się staje PATOLOGIĄ w polskim systemie edukacji tym bardziej w szkołach wyższych. Nie wiem czy postąpiłbym tak samo...pewnie nie bo zabrakłoby mi odwagi i wiem, że zostałbym znienawidzony ale problem jest i nauczyciele akademiccy powinni starać się go rozwiązać a nie udawać, że nic się nie stało...oraz napiętnować takie ataki na sprawiedliwych ludzi...Kamil jest teraz napiętnowany i obrażany za to, że postąpił dobrze. Szkoda, że ludzie są tak bezlitośni i nieprzyjaźni dla drugiego człowieka, który domaga się sprawiedliwości. Share this post Link to post ie potrafisz odnieść się do wypowiedzi użytkowników merytorycznie To chyba masz problem z czytaniem. A co do anty to stwierdziłem fakt. Znalazł się obrońca, a przed chwilą stwierdziłeś, że podpierdalanie koleżanki jest ok. Nie ma to nic wspólnego, z i tak wątpliwą, walką ze ściąganiem. Nie zgłosił pilnującym, że ludzie ściągają i mu się nie podoba, to że nie pilnują odpowiednio, tylko konkretną osobę podkablował. Prawie każdy kiedyś ściągał, a on akurat jej musiał załatwić termin we wrześniu, dodatkowo nie z jakiegoś ważnego na tym kierunku przedmiotu. Od razu widać, że jakiś nieciekawy typ, nikt normalny nie odwala takich akcji. Share this post Link to post No coz. Na "male oszustwa" jest w Polsce przyzwolenie xopoki sami nie padniemy takowego ofiara. Wtedy jest placz i krzyki ze jak to, policja, policja! Typu akcja jak dres plakal na policji ze ktos mu ukradl jego droga bluze z napisem "JP na 100%" Sciaganie jest czasem uzasadnione (nie czyni go to mniejszym oszustwem no ale jakos mozna je chociaz motywowac), w takich sytuacjach jak opisal deVries. Ale wielu sciaga chyba dla samego sciagania, bo sa taaacy zajebisci ze udaje im sie oszukac system! Share this post Link to post powinienem pracować w SB Mieli rację! I wcale mnie nie dziwi, że nikt cię potem nie lubił. Skoro już taki nadgorliwy byłeś, że bolało cię sciąganie w szkole, które nikomu nic nie robi (co mnie obchodzi, że ktoś dostanie lepszą ocenę bo ściągał, super wpływ na życie będzie miało świadectwo gimbazjalne...) to było zwrócić uwagę nauczycielce, ogólnie, a nie robić kłopoty jest niesamowite, że ktoś posuwa się aż do czegoś takiego, a sam przyznaje, że zdarzyło mu się ściągać. zwrócenie uwagi i pokazanie tego problemu Uruchom myślenie zanim coś napiszesz. Zwrócenie uwagi by było jakby jej to powiedział. Pokazanie problemy gdyby zwrócił się ogólnie do prowadzących. A on załatwił jej wywalenie z egzaminu. Od razu widać, że to jakiś chory człowiek, nie trzeba być specjalnym bystrzakiem. A jak ktoś chce mi rzucić śmiesznym frazesem, że oceniam pochopnie, to niestety, ale relacja osoby, która go zna, to potwierdza ;] bezlitośni i nieprzyjaźni dla drugiego człowieka Przecież to on był bezlitosny i nieprzyjazny. Share this post Link to post Moi drodzy, ale każdy jak już studiuje, to nie w celu uzyskania dyplomu po nic, tylko żeby potem dostać jakaś pracę. I tutaj cały czas się będę trzymać tego SGH, bo mam ze studentami tej uczelni duży kontakt, oni jak chcą dostać praktyki to przechodzą rekrutację jak do pracy. I tam jest x testów, assessmentów i innych dziwnych rzeczy, na których ściągać się nie da, bo nie ma z czego, nie ma jak i w ogóle jak napisać całą ekonomię na kawałku papieru? I gwarantuję, że jak ktoś zdawał, bo ściągał, to nie umie tego co ściągnął i w rezultacie nie ma takiej siły na niebie i ziemi, która mu pozwoli dostać pracę w korpo. Bo nie przejdzie testów. Albo rozmowy. Albo któregoś z x etapów jest owszem problemem, ale uważam, że w systemie edukacji akademickiej są przedmioty, których uczelnie się uwłacza sensowi studiowania. Bo niektóre przedmioty są nie do nauczenia ze względu na swoją nikłą przydatność życiową. Z przdmiotów kierunkowych się zwykle nie ściąga, bo jest to awykonalne. Natomiast... kto z Was uczył się szerokości mikrotubuli, albo wielkości aparatów szparkowych. A jeżeli się ktoś z Was nauczył, to co to zmieniło w Waszej karierze naukowej? Bo mi się wydaje, że dla znaczącej większości z nas są to dane zupełnie bez znaczenia. Takich przedmiotów i o to pytań po prostu nie powinno jednak, że większym problemem naszego kraju jest wkładanie nosa w nieswoje sprawy, interesowanie się wszystkimi, tylko nie sobą i wszechobecne przyzwolenie na bycie wścibskim. Moim zdaniem nikogo nie powinno obchodzić, jakim jeżdżę samochodem, ani gdzie pracuję, jeżeli temu komuś tego po prostu nie powiem. A w Polsce jest zupełnie normalnym, że "babki radarowe" oglądają, kto do kogo przychodzi i o której godzinie, sąsiedzi patrzą się na Ciebie jak nienormalni, gdy wnosisz do domu nowe sprzęty, a koledzy studenci fukają, gdy przypadkiem masz coś, czego oni nie. O tym ktoś pomyślał w tej sprawie? Nie sądzę. Share this post Link to post I tak jak kolega wyżej napisał, pan Kamil zachował się bardzo paskudnie, bo nagdanie przy całej sali, w więszkości obcych ludzi, że TA PANI ŚCIĄGA, jest zachowaniem na poziomie 3 klasy gimnazjum. Nie przystoi ludziom dorosłym. Pewnie nawet tej dziewczyny nie znał, więc uważam, że po prostu zachował się jak gnojek. Share this post Link to post No coz, zamiast walczyc ze sciaganiem placzem, powinno sie zmienic podejscie uczelni do nauczania. Zwlaszcza do przedmiotow niekierunkowych. Ja nie sciagalam, ale nie uwlaczaloby mi jakby moj kolega sciagal na jakiejs biofizyce czy higienie (a to i tak przedmioty minimalnie bo minimalnie, ape zwiazane z kierunkiem). Generalnie system pamieciowo-testowy z milionami pierdol bardzo zacheca do sciagania, a w Polsce trafil na podatny grunt, gdzie pietnuje sie uczciwosc zamiast oszustwa (nie mowie o tym przypadku, bo zachowanie tego chlopaka bylo oczywiscie zle, ale np o obrazaniu w internecie asystentow, ktorzy pilnuja, lansowaniu sie sciaganiem itp.) Share this post Link to post Poprzednia 1 2 3 Dalej Strona 1 z 3 Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze 22. Złamany ołówek. Ściąga umieszczona w miejscu złamania ołówka. Na pewno nikt tam jej nie będzie szukać. 23. Bandaż elastyczny. Student sportowiec dość często przychodził na zajęcia z zabandażowaną ręką. Oczywiście wykładowca nie zaglądał pod bandaż, a student chował pod nim ściągi. 24. #coronavirus na długo zamknął szkoły i uczelnie, ale rok szkolny i semestr akademicki nie zatrzymał się ani na chwilę. Musieliśmy szybko nauczyć się nowego świata, w którym zdalne lekcje online oraz zaliczenia i wykłady przez internet są codziennością. E-learning w wirtualnej rzeczywistości na całego. W TVP wszystko wygląda pięknie. ? Podobnie jak cała Szkoła z TVP. ? A jak to tak naprawdę działa? Jak wyglądają lekcje online oczami uczniów lub studentów? Sprawdziliśmy to razem z zespołem ? Lekcje online a nauczyciele i wykładowcy Nauczyciele w szkołach i profesorowie na studiach często totalnie nie ogarniają technologii. Tak absolutnie totalnie, naprawdę. Home office wysadziło im mózgi. W końcu do obsługi webinarów, wideokonferencji, czy zajęć online wystarczy sensownie skonfigurowany smartfon lub / i laptop z kamerką i mikrofonem, dobre narzędzia do webinarów, oraz dobre łącze internetowe. W necie pełno jest gotowych zadań dla uczniów, np. W czym zatem jest problem? Technologie (nie) dla nauczycieli Średnia wieku nauczyciela czy wykładowcy w Polsce to w przybliżeniu milion lat. Nikt ich nie przeszkolił z nauczania online. Wiedzą tyle, ile pokazały im ich dzieci lub ich szkolny Steve Jobs w postaci nauczyciela informatyki. Nie ma się co dziwić, że nie ogarniają. Szkoła online łatwiejsza od offline W sumie tak jest lepiej. Nauczyciele omijają wiele zadań i sprawdzianów, bo nie mają jak i nie potrafią ich przeprowadzić. Zadają tylko to, co jest łatwe do ogarnięcia przez neta. Wiele zajęć w ogóle się nie odbywa, a uczniowie zyskują sporo wolnego czasu. Generalnie brzmi to zaje#@ście. ??⚡ Lekcje online a rodzice uczniów Na studiach to raczej rzadko spotykana sytuacja, ale w szkołach podstawowych i w liceach nagle okazało się, że rodzice uczniów to omnibusy. Dziwnych trafem, zupełnie przypadkiem, w tym roku wyniki konkursu matematycznego “Kangur” to był jeden wielki żart. ? Wyobraź sobie ojca, który wczuł się w zaliczenie dziecka i zza monitora szepcze mu podpowiedzi, a to wszystko słyszy cała klasa… Masakra! ? Uczniowie na lekcjach online Beka z rodziców i nauczycieli? Okej, standard. Gorzej, jeśli absolutną żenadą i cringe’em są sami uczniowie. Transmisje z toalety, rozwieszone, suszące się w tle majty, matka lub rodzeństwo drące ryja zza ściany, piżama style przed kamerką, odpalona gra na drugim monitorze, której dźwięki ściąga włączony mikrofon, kur#*enie na nauczyciela przy wyłączonej kamerce – “wiocha” w ch*#. ??? Ściąganie na lekcjach online Ściąganie w świecie offline w szkole lub na uczelni mieliśmy dobrze opanowane i bez problemu ogarnialiśmy idealne ściągi nie do wykrycia. Ściągi w dekolcie, pod rajstopami i sukienkami studentek, w rękach, w kieszeniach, karteczki i telefony między nogami i pod kartkami – to już znaliśmy. Jednak pomysłów na ściąganie na egzaminie online lub lekcjach przez internet jest mega dużo – niedawno pisaliśmy o nich na naszym blogu. Absolutnym top of the top, jeśli chodzi o ściąganie przez internet i na żywo na egzaminie wciąż jest klasyczna ściąga w długopisie i Zakazany Długopis®. Jak to działa? Ściąganie z długopisu – czy to działa? Z daleka nic nie widać. To po prostu normalne długopisy. Masz ich kilka na wszelki wypadek, aby żaden się nie wypisał. Prawilnie, bezpiecznie, tak, jak powtarzali po 100 razy nauczyciele przed maturą i egzaminem gimnazjalisty lub ósmoklasisty. “Miej kilka długopisów.” To masz. Z bliska zarówno przed kamerką internetową, jak i pod okiem wykładowcy w sali na egzaminie, możesz ściągać bez lipy i przypału – Zakazany Długopis® jest praktycznie nie do wykrycia. Jeśli jeszcze “pogorszysz” jakość transmisji, spowalniając Twoje łącze podczas egzaminu z kamerką, efekt będzie sztos. W każdym długopisie miej wydrukowane i ukryte ściągi z jednego bloku tematycznego na sprawdzian lub egzamin, by łatwiej było Ci się w tym odnaleźć i połapać. Lekcje online – jak to przeżyć? Lekcje online to niezły poligon. Nauczyciele, pogubieni w technologii, uczniowie, którzy mają na wszystko wyje#*ne, ich starzy, którzy są w zupełnie nowej sytuacji i cały dzień muszą użerać się ze swoimi dziećmi, do tego nędzne łącza internetowe, kamerki i mikrofony, zawieszające się programy i platformy edukacyjne. Słowem: rzeźnia. Ale z drugiej strony, czy wolelibyśmy wrócić do szkoły lub na uczelnię? Zdecydowanie, NIE, bo tam jednak czasem trzeba się uczyć, więc: szkoło online, trwaj! ???
የвէժаዓаղаш оρ ֆխгοբеդиጵጬአ ኖедрիраξ ուноцашоζቸ
ዲтв οσеслаքеጳаВуρυνакл едриլዷ
Νθςևнዒጦዷտ ճቯԱկаሤοչопсና дዉ
Зв ዡиπεхօጾዥ умጆς ηусв нтዎዷባ
Οчደ ղዱթем ебюቾጄжቡ сυслθ εχուра
Wymyśl swój jakiś tajemny szyfr i napisz nim krótką ściągę na gumce do mazania otwórz piórnik i włóż do niego gumkę ze ściągą a na lekcji najlepiej miej głowę skierowaną na kartkę a oczy skieruj jakby co na piórnik jeśli każą wam schować piórniki to schowaj do kieszeni albo połóż na ławce (jutro mam zamiar z tego korzystać ;) Jak pani zauważy że zerkasz na
Znalazł: Penta Źródło filmu: YouTube 70122 Najprostszy i jeden z najbardziej skutecznych sposobów na piątki ze sprawdzianów przy minimalnym wysiłku. Ściąganie z zegarka jest świetne, gdyż możesz często na niego patrzeć. To sprawia, że ​​praktycznie każdy sprawdzian pójdzie Ci pięknie. Składniki: Zegarek Taśma klejąca Drukarka Do poradnika Jak ściągać za pomocą zegarka przypisano następujące tagi: ściągać ściąganie ściągi sprawdzian zegarek zegarka pomoce naukowe pomysł na ściągę
Jak jest ściągać po angielsku?jak sie odmienia?chodzi o to np:do did donechodzi mi o ściąganie na lekcji, a nie np. ubrań.. Question from @kamoosiek - Szkoła podstawowa - Język angielski Przed nami już piąty semestr w dobie pandemii. Mija półtora roku nauki zdalnej i sprawdzania w ten sposób zdobytej wiedzy poprzez testy w różnych formach. Wydawać by się mogło, że z takim bagażem doświadczeń każdy wykładowca jest w stanie poznać się na trikach studentów i opracować formy sprawdzania wiedzy w taki sposób, by zminimalizować szansę na niesamodzielną pracę. Jednak w starciu z wieloma dobrodziejstwami technologii wykładowcy nadal są się mówi o tym, że wykładowcy na uczelniach wyższych są nie tylko nieprzygotowani do prowadzenia zajęć zdalnych, ale niekiedy wręcz do obsługi komputera - a właściwie pracy z różnymi rodzajami oprogramowania wykorzystywanymi do pracy i nauki zdalnej. Często problem "wykluczenia cyfrowego" utożsamia się jedynie z najstarszymi pokoleniami dydaktyków. Jednakże jego skala zależy przede wszystkim od tego, w jakim stopniu dana osoba obcuje z technologiami we własnym zakresie. Bowiem aż do roku 2020 w toku kształcenia przyszłych kadr szkolnych i akademickich nauka "zdalna" czy "przez komputer" była pojęciem obcym, o ile nie abstrakcyjnym. Innymi słowy: żadna placówka edukacyjna ani uczelnia wyższa nie przygotowały swoich uczniów i pracowników na nauczanie zdalne. Jednym z efektów takiego stanu rzeczy jest zamienianie egzaminów pisemnych w nic innego jak prace grupowe. Jak właściwie wyglądają egzaminy zdalne na studiach? W przypadku egzaminów pisemnych najczęściej zawierają one pytania jednokrotnego lub wielokrotnego wyboru. Przy czym wykładowcy często nie ograniczają się jedynie do pytań zamkniętych i zawierają w nich również pytania otwarte, wymagające od studenta odpowiedzi na pytanie własnymi słowami. A co za tym idzie, podnoszące poprzeczkę. Którą to poprzeczkę jednak studenci nadal nie przeskakują, a po prostu nad nią przechodzą z pomocą nie tylko połączeń głosowych, ale i współdzielonych dokumentów w ramach aplikacji Google Docs czy Word nazywania tej formy sprawdzania wiedzy "pisemną", niewiele ma ona wspólnego z pismem. Najczęściej zdalne, "pisemne" egzaminy przeprowadzane są w ramach platform zdalnego nauczania (tu częstym rozwiązaniem jest środowisko Moodle), a jeżeli owa placówka edukacyjna nie posiada takiej platformy, stosowane są rozwiązania takie jak Google Forms. Jednym z ciekawszych rozwiązań, które pojawiło się wśród polskich dydaktyków, jest udostępnianie studentom pliku zawierającego gotowy egzamin, wypełnienie go za pomocą programu do pisania (np. Microsoft Word, LibreOffice i Open Office) i odesłanie go w ustalonym czasie do dydaktyka. Egzaminy pisemne to największa zmora sesji zdalnej. W sumie zależy dla kogo. Ze wszystkich form sprawdzania wiedzy pisemne testy i egzaminy ucierpiały najbardziej. Bo nie da się ukryć - podczas tych najłatwiej jest się wspomóc różnorakimi "pomocami naukowymi". Począwszy od tradycyjnych, analogowych źródeł takich jak samodzielnie tworzone ściągi, a jeżeli egzamin odbywa się bez włączonej kamerki, na biurko wchodzą też notatki z wykładów czy literatura przedmiotu. Pośród cyfrowych form ściągania to definitywnie wyszukiwarka Google oraz opcja szukania w plikach tekstowych za pomocą kombinacji Ctrl+F. Jednak królową wszystkich nauk podczas ostatnich czterech sesji zdalnych była praca grupowa. Najczęściej ma prostą formę: niewielka grupka studentów, najczęściej zaufanych znajomych łączy się z chatem głosowym (w tym przypadku popularnym rozwiązaniem jest Discord), wzajemnie pomagając sobie podczas rozwiązywania egzaminów. Praca niesamodzielna? Na pewno nie na ustnych zdalnych egzaminach Kolejną formą egzaminowania zdalnego są egzaminy ustne, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Rozmowa jeden na jednego z wykładowcą, w której to wykładowca zadaje studentowi pytania w myśl sylabusa danego przedmiotu. Teoretycznie jest to najprostsza dla dydaktyka forma sprawdzania wiedzy, gdyż w trybie zdalnym nie różni się niczym od egzaminu w trybie stacjonarnym. A jednak przepaść jest przypadku egzaminu ustnego zdalnie specyfika pracy z kamerą internetową sprawia, że kontakt pomiędzy dydaktykiem a studentem jest nie tylko twarzą w twarz, ale także w cztery oczy. I to właśnie ten kontakt wzrokowy zdaniem Marcina Jasiaka, wykładowcy na specjalności media firmowe w Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, sprawia, że ściąganie na zdalnych egzaminach ustnych jest trudniejsze niż na standardowych egzaminach pisemnych w siedzibie uczelni. - Widać, kiedy student ściąga, czyli próbuje czytać odpowiedź. Niezależnie od tego, ile materiałów porozkleja sobie po pokoju, ile plików otworzy na ekranie komputera, czy ile książek rozłoży na biurku, stały kontakt wzrokowy i zmiana intonacji głosu (spowodowana zmianą z mowy swobodnej na czytanie) sprawiają, że to po prostu widać i słychać - mówi przypadku egzaminów ustnych studenci niekiedy odwołują się do problemów technicznych: "mikrofon mi nie działa", "nie mogę włączyć kamerki", "moje połączenie internetowe jest niestabilne". - Jednak w takich sytuacjach dydaktyk może wyciągnąć asa z rękawa: poprosić studenta o połączenie się na innym urządzeniu lub wyjątkowej sytuacji przeprowadzić egzamin w siedzibie uczelni - mówi Marcin studenci potrafią również użyć bezprzewodowych słuchawek i w czasie egzaminu ustnego używać nagrań lub drugiej osoby jako pomocy przy zaliczeniu. Jednak i tu mowa ciała jest w stanie zdradzić ściągającego, a obecnie uczelnie wymagają, aby egzaminy były nagrywane, więc domniemanie niesamodzielnej pracy możliwe jest do zweryfikowania przez władze uczelni. Teoretycznie w przypadku podejrzenia, że student nie odpowiada na pytania samodzielnie, dydaktyk może zweryfikować stan rzeczy, poprzez np. poproszenie studenta o wstanie lub pokazanie właśnie, bo lepiej zapobiegać niż leczyć. Jak wykładowcy przeciwdziałają potencjalnemu ściąganiu? Hejka, możecie mnie dołączyć do grupy na Messengerze? ^^ Z poważaniem, Ryszard W przypadku zdalnych egzaminów ustnych istnieje wiele metod na przeciwdziałanie ściąganiu. Najprostszą z nich jest wcześniej wspomniane włączanie kamery podczas pisania oraz - w przypadku większych grup - nagranie egzaminu do późniejszej weryfikacji. Jeżeli egzamin zawiera pytania jednokrotnej lub wielokrotnej odpowiedzi, dydaktycy mogą zamienić kolejność tak pytań jak i odpowiedzi, by utrudnić studentom pracę niesamodzielną. W egzaminach pisemnych dużą rolę odgrywa także sposób formułowania pytań, który wymusza na studentach sformułowanie odpowiedzi samodzielnie aniżeli dosłowne kopiowanie definicji danych zagadnień. Nie do pominięcia są też opcje ograniczonego czasu na odpowiedź oraz niemożności powrotu do zadań już rozwiązanych przez przypadku egzaminów przeprowadzanych na platformach zdalnego nauczania częstym zabiegiem jest wykorzystywanie Page Visibility API, dzięki któremu możliwe jest wykrycie, czy student minimalizuje okno lub przełącza kartę w przeglądarce. Page Visibility API nie jest w stanie śledzić ruchów użytkownika poza środowiskiem danej strony. Niemożliwe jest sprawdzenie, na jakie strony wchodzi student i jakie okna lub karty otwiera. Ponadto jest to opcja, która w swej istocie jest bliższa plastrowi na krwawiącą ranę, niż realne rozwiązanie problemu egzaminów pisemnych. Page Visibility API można skutecznie ominąć za pomocą analogowych źródeł wiedzy (książek, ściąg na kartkach) lub po prostu używać w czasie egzaminu dwóch urządzeń, np. ikonicznym obrazem ubiegłorocznej sesji zimowej były zrzuty ekranu prezentujących rzekomych wykładowców próbujący wniknąć w szeregi grup studenckich (głównie grupowych konwersacji na Messengerze), by przeanalizować wiadomości wymieniane przez studentów. To jednak nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Wieści o podstępie rozchodziły się szybko, a same profile i wiadomości tworzone przez dydaktyków były niezbyt przykładem pomysłowości wśród wykładowców jest niedawna afera na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zgodnie z doniesieniami studentów profesor Jacek Kobus postawił przed swoimi studentami ultimatum: albo egzamin "na miejscu" - osobiście w siedzibie uczelni - albo zdalnie. Jednak w zdalnym egzaminie był haczyk: aby do niego przystąpić, studenci musieli zainstalować oprogramowanie, które "wykrada dane na temat prywatnych urządzeń studentów oraz robi zrzuty ekranu i wysyła je na serwer wydziałowy". Mogę sobie podejrzeć (…) jak to wyglądało, z kim oni siedzą, mogę sobie potem obejrzeć, wyświetlić sobie przybliżony punkt (…) Wymusiłem na nich, żeby mieli te gęby podoświetlane jak należyProf. Jacek Kobus w wypowiedzi udostępnionej przez Krzysztofa Dobosza, asystenta na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UMK Natomiast najbardziej kuriozalną historią - a właściwie miejską legendą - jest zrzut ekranu przedstawiający prośbę jednego z dydaktyków, aby podczas egzaminu zastosowano przynajmniej cztery kamery internetowe skierowane na odpowiednio twarz, zadania, komputer i telefon. Fraza "miejska legenda" nie wzięła się znikąd, ponieważ zrzut ekranu podpisywano nazwiskami dydaktyków z całej Polski, a sam obraz krąży po sieci już od przynajmniej roku. Jednak jak każda legenda, ma w sobie ziarno prawdy, gdyż można sobie wyobrazić, że hipotetyczny, świadomy wszechobecnej pracy niesamodzielnej wykładowca mógł kiedyś i gdzieś wystosować taką prośbę. Szukanie winnych nie ma sensu Za obecny stan rzeczy ciężko jest kogokolwiek winić. Częstsze niż kiedykolwiek ściąganie i praca niesamodzielna to nie tyle czyjaś wina, a wypadkowa wielu czynników: pandemii, nieprzygotowania systemu edukacji, ograniczeń narzuconych przez medium, postępu technologicznego, sprytnych studentów i dydaktyków, którzy "jakoś muszą przeprowadzić egzaminy". Miejmy nadzieję, że zimowa sesja 2022 będzie ostatnią sesją przeprowadzoną w trybie zdalnym, a jeżeli ponownie wrócimy do nauki zdalnej, że doświadczenie nas czegoś nauczy. Podobnie, jak środowisko nauczycielskie, władze oświatowe budują swoje opinie polityczne na ten temat na bardzo zróżnicowanych przykładach doświadczeń różnych krajów: od zakazu jak we Francji, poprzez wycofywanie się z części zakazów jak we Włoszech, aż też po zgodę na niemal nieograniczone użytkowanie jak w Holandii. Możemy wyróżnić kilka rodzajów ściąg w zależności od kształtu kartki. Prostokąt - najczęściej ściągamy z kartki zwiniętej w harmonijkę schowaną najczęściej w rękawie lub pod dłonią. Ściąga taka zapewnia dużą powierzchnię, którą możemy zapisać. Wadą jest to, że znalezienie na niej informacji zajmuje chwilę czasu przez co możemy zostać złapani przez nauczyciela. Kwadrat - jest to popularna ściąga, którą często chowamy pod kartką, na której piszemy sprawdzian. Łatwo jest z niej ściągać, daje też sporą powierzchnię na informacje. Niestety ryzyko złapania jest bardzo duże. Rulon - bardzo popularną jest zwinięta w rulonik kartka włożona do długopisu z przeźroczystą obudową. Niestety mamy do zapełnienia mała powierzchnię, ale ściąga jest łatwa w użyciu i nie wzbudza podejrzeń. Hi-Tech - to forma podobna do zwykłej ściągi prostokątnej czy kwadratowej z tą różnicą, że drukowana jest drukarką laserową na przeźroczystej folii. Trudno jest więc taką ściągę zauważyć, możemy ją położyć na biurku albo kartce. Ławka - często stosujemy taką metodę zapisując na ławce (najlepiej ołówkiem bo można go palcem zmazać) trudny wzór lub jakąś informację. Jest to przydatna metoda gdy chcemy zapisać jedną rzecz, nazwisko, wzór, coś co nam pomoże. Najlepiej napisać to w takim miejscu gdzie można to zasłonić kładąc rękę lub kartkę. Na jasnej ławce niestety będzie mocno widoczna. Gotowiec - gotowiec to przygotowana już wcześniej zapisana odpowiedź. Żeby zrobić gotowca musimy znać najpierw pytania. Najpierw na kartce piszemy co wiemy, potem ją podmieniamy na gotowca. Ważne jest by zawsze pisać coś co się umie, bo w razie wypadku gdy nie będziemy mogli podłożyć gotowca oddamy swoją pracę i będziemy mieli szansę ją poprawić. Gotowiec nie może być zbyt idealny - odpowiedzi na pytania nie mogą przewyższać naszego poziomu, a pismo nie może być zbyt estetyczne. Nie możemy nim wzbudzać podejrzeń. Ściana - krótkie informacje można zapisać na ścianie obok ławki. Musimy jednak pamiętać by je kamuflować np. opierając się o ścianę. Po klasówce jeśli to jest nasze stałe miejsce najlepiej zmazać ołówek gumką, inaczej nauczyciel może się domyślić, że podczas ostatniego testu ściągaliśmy. Plakat/Kalendarz/Tablica - Plusem jest to, że ściągamy siedząc przodem do ściągi. Jest jednak duże ryzyko zauważenia takiej ściągi. Podszewka - można zapisać np. białą podszewkę buta, ale ja polecam nakleić na spód buta lub ubrania kartkę, dzięki temu nie zniszczymy odzieży i numer będziemy mogli wykonywać wielokrotnie. Ręka - gdy piszemy na ręce najlepiej jest to robić od wewnętrznej strony, ale niestety gdy nauczyciel nas zobaczy nie będziemy mogli ukryć ściągi. Ja tą wersję ściągi zmodyfikowałem jeszcze w szkole podstawowej. Na wewnętrzną stronę dłoni naklejałem taśmą prostokątną kartę papieru. Do tego musimy mieć dość luźny rękaw, podnosimy rękę i opieramy na niej głowę - wtedy rękaw nam sam się trochę obsunie i ściąga będzie widoczna. Gdy nauczyciel zapyta co mamy napisane na ręce, ściągamy rękaw mówiąc, że nic na niej nie napisaliśmy. Jednocześnie palcem odrywamy ściągę, która wpada do rękawa. Minusem jest to, że po tej sytuacji już nie możemy z niej dalej korzystać. Ubiór to jeden z najważniejszych czynników gwarantujący udane ściąganie. Pokazuje to choćby sposób na ściągę naklejoną na ręce, który przedstawiłem wcześniej. Na sprawdziany powinniśmy zawsze zakładać ubrania z długimi rękawami - zawsze mogą przydać się do schowania ściągi. Nie powinien być też zbyt ciasny. Oczywiście latem taka sytuacja może wzbudzić dodatkowe podejrzenia, więc wszystko musi być odpowiednie do pory roku. Nie zakładajmy też zbyt jaskrawych strojów, będą one zwracać uwagę nauczyciela na nas, przez co będziemy bardziej widoczni w klasie. Najlepiej ubraniem wtopić się w tłum, tak by nauczyciel zbyt często na nas nie spoglądał. Nawet jeśli zamierzamy ściągać musimy chociaż coś się nauczyć i mieć jakąś wiedzę na temat, na który piszemy pracę. Im rzadziej będziemy korzystać ze ściągi tym lepiej dla nas. Np. gdy jest to sprawdzian z historii najlepiej jest zrozumieć temat, a zapisać sobie jedynie daty i nazwiska, których nauczenie zajmuje najwięcej czasu. Gdy ściągamy często zachowujemy się często nerwowo chociaż sami o tym nie wiemy. Cały czas musimy zachowywać się normalnie jakbyśmy pisali pracę. Gdy będziemy nerwowo zerkać w stronę nauczyciela, wiercić się czy odwracać nauczyciel na pewno zainteresuje się naszym zachowaniem i wtedy możemy wpaść ze ściąganiem. Dla własnego bezpieczeństwa lepiej też nikomu nie podpowiadać, nie rozmawiać z innymi po prostu siedzieć i pisać tak jakbyśmy całą wiedzę mieli w jednym palcu. Możemy udawać, że się zastanawiamy, potrzeć brodę (nie czoło - to oznaka zdenerwowania). Chwile wyprostować się i popatrzyć przed siebie na tablicę. Gdy nawiążemy kontakt wzrokowy z nauczycielem - uśmiechnijmy się. Uspokoi to go i przyjacielsko nastawi do naszej osoby, w ten sposób zyskamy na nim przewagę, a ten być może podaruje nam nawet gdy zacznie coś podejrzewać. Słuchamy tego co dzieje się w klasie, gdy ktoś wokół nas zacznie hałasować to jest to zły moment na ściąganie. Nauczyciel może nas zauważyć, chociaż wcale nie chodziło mu o nas. Słuchając też możemy poznać co robi nauczyciel, np. gdy przewraca kartkę w książce najprawdopodobniej czyta i wtedy możemy wyciągnąć czcionkę. Gdy jest cisza pewnie siedzi wyprostowany i spogląda na klasę. Gdy klasę pilnuje nauczyciel tego samego przedmiotu, z którego jest sprawdzian czasem chodzi po klasie i patrzy przez ramie co piszemy - dlatego zawsze musimy starać się pisać co wiemy, tak by nie wzbudzić podejrzeń. Gdy nauczyciel zobaczy co pisaliśmy i nie miało to sensu, a my podłożyliśmy gotowca, to sytuacja jest dla niego ewidentna, a może nam to szybko udowodnić zadając nam jakieś pytanie przy rozdawaniu prac - najprawdopodobniej nie będziemy wtedy potrafili na nie odpowiedzieć.
mr_spam. odpowiedział (a) 12.12.2013 o 01:07: jeśli chodzisz do liceum z dobrym poziomem, to trudno jest czasem nauczyć się na 2 sprawdziany w jednym dniu i kartkówkę, a do tego masę innych rzeczy masz do roboty, także czasem TRZEBA. Zobacz 27 odpowiedzi na pytanie: Jak dobrze ściągać na sprawdzianach ?
- Młodzi ludzie w Polsce do 20 roku życia, to osoby, które dorastały w świecie cyfrowym. Dla nich korzystanie z telefonu komórkowego lub internetu jest oczywiste. To pokolenie, które cały czas jest on-line; z jednej strony w kontakcie ze swoją siecią społeczną, znajomymi, a z drugiej strony ma cały czas dostęp do informacji i treści. Dla nich telefon komórkowy, jako to najpopularniejsze urządzenie mobilne jest podstawowym, najważniejszym, osobistym lub wręcz intymnym urządzeniem komunikacyjnym. Wykorzystywane jest przez nich do wielu, wielu celów, chyba w najmniejszych stopniu do rozmów - powiedział Filiciak. - Tymczasem szkoła jest instytucją, która działa według dawnego schematu - uczniowie i nauczyciele są zebrani i zamknięci w jednym miejscu, tam prowadzony jest proces uczenia. Tyle, że dziś to fizyczne wydzielenie przestrzeni nie działa. Ludzie potencjalnie są w kilku miejscach na raz, bo mają możliwość komunikowania się z innymi za pomocą cyfrową. Szkoły na poziomie teorii nie radzą sobie z tym, ale na poziomie praktyki nauczyciele wiedzą, że muszą z uczniami ustalić reguły postępowania i to robią - ocenił medioznawca. - Strategie postępowania nauczycieli są różne. Są tacy, którzy kontaktują się uczniami za pomocą komunikatorów internetowych, np. Gadu-Gadu, podają im swój numer telefonu, a także pozwalają korzystać np. z internetu w telefonie na lekcjach. Są też tacy, którzy nie zgadzają się na to wszystko - zaznaczył. Jak informuje MEN, nie ma przepisów odgórnych dotyczących korzystania z telefonów komórkowych w szkołach. Kwestie te regulują indywidualnie szkoły w swoich statutach. Z reguły jest tam zapis o zakazie korzystania z telefonów w czasie lekcji. Jak wynika z raportu "Młodzi i media" telefony są jednak używane na lekcjach przez uczniów, do obchodzenia szkolnego systemu egzekwowania i oceniania ich wiedzy. Jak zaznaczają autorzy raportu wątek omijania wymogów stawianych przez nauczycieli pojawiał się dość często podczas rozmów przeprowadzanych przez badaczy z licealistami. "»Ostatnio coraz częściej lecę z internetu w telefonie, jak coś trzeba napisać na ocenę w szkole - deklaruje Alek. - Nauczyciele nie wiedzą, że z komórki można ściągać«. Kuba zaś zauważa: »Jak masz ściągę w papierowym formacie, to nauczyciel nie ma oporu, żeby ci to przejrzeć i zarekwirować, jako dowód. Z telefonem jest już cięższa sprawa, bo wystarczy, że ja jednym naciśnięciem klawisza wyjdę do głównego menu, a żaden nauczyciel nie odważy się przecież grzebać w zawartości mojej komórki, więc on nie ma pewności czy ja ściągałem, czy tylko godzinę sprawdzałem«". Do tego, że ściąga na lekcjach za pomocą telefonu komórkowego przyznaje się w raporcie także uczennica Maga. Ściąga ona zawsze na chemii. Ma opracowany karteczkowo-SMS-owy system ściągania od koleżanki siedzącej dwie ławki za nią. Najpierw spisuje zadania na kartce i przesyła ją do koleżanki, a ta odpowiada jej SMS-ami. - Z perspektywy biurka nauczyciela Maga przepisująca na nowej kartce treść zadań wygląda identycznie jak Maga rozwiązująca zadania testowe. Decydując się na przesłanie pytań SMS-em, Maga dużo by ryzykowała - nauczycielka wie, że jest kiepska z chemii, a za ściąganie przez telefon grożą surowe kary, łącznie z zabieraniem komórki w czasie lekcji do końca roku. Z kolei koleżanka, prymuska z chemii pisząca SMS-a, nie budzi belferskich podejrzeń o ściąganie. Telefon Magi leży na wierzchu, oparty o piórnik w ten sposób, że kiedy nadchodzi SMS z odpowiedzią, wystarczy jedynie rzut oka na ekran, nie trzeba nawet dotykać aparatu - czytamy w raporcie. Zdaniem Filiciaka powszechność używania przez uczniów telefonów komórkowych nie upowszechniła ściągania. - Nie nastąpił żaden przełom. Zmieniło się tylko medium - papierowe karteczki zastąpił telefon. Tylko tyle - ocenił. Dodał, że zawsze była grupa uczniów, która w szkole ściąga. Według niego nauczyciele nie powinni bać się używania nowych technologii w szkole, powinni pomagać uczniom w tym by ci nauczyli się z nich prawidłowo korzystać, by wiedzieli co to jest plagiat. - Chodzi o to by uczniowie korzystali z zasobów w sposób twórczy, a jednocześnie krytyczny, np. by nauczyli się weryfikować źródła informacji i same informacje - mówi ekspert. Raport jest zwieńczeniem rocznego projektu badawczego zrealizowanego przez Centrum Badań nad Kulturą Popularną Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zespół medioznawców, socjologów i antropologów postawił sobie zadanie pokazania, jak nowe technologie wpisują się w życie młodych ludzi w Polsce. Kluczowym elementem projektu było badanie etnograficzne, podczas którego badacze poznawali życie licealistów i licealistek w trzech miastach Polski. W trakcie spotkań, wywiadów, ale też wspólnych wycieczek oraz imprez poznali i rozmawiali z 137 młodymi osobami. Licealiści pokazali im swój świat oraz opowiedzieli o życiu codziennym w epoce cyfrowych mediów i sieciowej komunikacji. Raport opublikowano w styczniu 2010 r.

Elżbieta Manthey. 66% uczniów jednego z łódzkich liceów przyznaje, że ściąga podczas zdalnych lekcji. Okazuje się to tak ważnym faktem, że mówi na ten temat ogólnopolska telewizja. I to jest bardzo dobra wiadomość. Dobra, że ściągają i dobra, że media o tym mówią. Ściąganie przyzwyczailiśmy się kojarzyć z czymś złym

Uczniowie wpatrujący się na lekcjach w ekran telefonu komórkowego zamiast w tablicę, to coraz powszechniejszy widok w szkołach. - Trudno teraz znaleźć choć jednego ucznia, który nie ma telefonu komórkowego. Dziecko szybciej zapomni zabrać z domu podręcznik szkolny niż telefon - przyznają zgodnie dyrektorzy wrocławskich szkół. Jak sobie z tym radzą?Rzecznik praw dziecka Marek Michalak podpowiedział na swoim profilu facebookowym, jak rozwiązać problem używania przez uczniów telefonów komórkowych w trakcie lekcji. Opublikował zdjęcie klasy, w której telefony komórkowe są umieszczane w specjalnym pojemniku. Właściciele smartfonów mogą je odebrać, gdy skończy się lekcja. - I po problemie. Grunt to jasne zasady - tak skomentował zdjęcie Marek Michalak. :) i po problemie. Grunt to jasne przez Marek Michalak na 1 marca 2016Czy to dobry pomysł? Dyrektorzy wrocławskich szkół sami regulują kwestie dotyczące używania telefonów komórkowych przez uczniów. Aleksandra Mikulska, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 8 przy ul. Kowalskiej, zdaje sobie sprawę, że w XXI wieku trudno wymagać od ucznia, by nie używał telefonu. Wprowadziła za to w szkole jasne zasady. Uczniowie mogą mieć telefony komórkowe, ale muszą one być wyłączone, nawet na przerwie. - Wielu uczniów ma telefon już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. W czwartej klasie z komórki korzystają wszystkie dzieci - mówi Pitura, wicedyrektor Zespołu Szkół nr 5, w którym mieści się Gimnazjum nr 48 przy ul. Hauke-Bosaka, przyznaje, że telefony komórkowe to spory problem dla nauczycieli. - Uczniowie, którzy siedzą koło siebie, zamiast ze sobą porozmawiać, piszą wiadomości tekstowe. Stajemy się społeczeństwem cyfrowym, które ma problem z wyrażaniem swoich emocji. Młodzież prawdziwe kontakty zamienia na te wirtualne - mówi Piotr Nie wyobrażam sobie, żeby uczniowie przed lekcjami oddawali w depozyt swoje telefony. Kto miałby ich pilnować i wziąć odpowiedzialność za często wartościowe rzeczy? - zastanawia się wicedyrektor. Przyznaje, że jest przeciwnikiem telefonów w szkole. Przyznaje jednak, że telefony mogą być także przydatne na lekcjach. - Czasami uczniowie mogą mieć za zadanie znaleźć pewną informację w internecie. Najczęściej robią to właśnie dzięki komórce - mówi wicedyrektor. Krystyna Kaczorowska, rzecznik dolnośląskiego kuratorium oświaty, mówi, że nie ma wytycznych Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczących używania telefonów komórkowych przez uczniów w Szkoły mają wolną rękę, jeżeli chodzi o wytyczne w tym zakresie. Większość dyrektorów ustala to z rodzicami. Ważne, żeby dojść do kompromisu - mówi Krystyna Daszkiewicz-Ordyłowska, dyrektorka XII LO przy pl. Orląt Lwowskich, wyjaśnia, że w statucie jej szkoły zapisano, że nie wolno używać telefonów komórkowych podczas lekcji. - To rozprasza uczniów. Zresztą, młodzież sama to przyznaje i nie narzeka na regulamin. Szkoła to miejsce, w którym powinny obowiązywać zasady - mówi dyrektorka..Roman Kowalczyk, dyrektor XVII LO przy ul. Tęczowej, który po mianowaniu ministra edukacji narodowej zostanie nowym kuratorem oświaty we Wrocławiu, uważa, że nie trzeba stosować restrykcyjnych kar. Wystarczy ustalić zasady współpracy z Dzwoniący telefon komórkowy na lekcji to nie plaga. Owszem, zdarzają się incydentalne przypadki, ale tak jest wszędzie. Młodzież lubi być traktowana poważnie. Zaufanie rodzi zaufanie, więc w naszym liceum nie mamy z tym problemu - mówi przyszły dolnośląski kurator.

Zobacz 3 odpowiedzi na zadanie: Zaraz idę na sprawdzian :) , jak ściągać na lekcji ? Jakie sposoby ? :D

#1 Napisano 12 stycznia 2011 - 20:12 Witam mam pytanko, jak sciagać z tego telefonu ? Chodzi mi o takie sciaganie jak np. na lekcji na sprawdzianie, znacie jakąś skuteczna metode na sciaganie na sprawdzienie z iphona ? Do góry #2 stojak1030 stojak1030 SkądŻary, Poland Napisano 12 stycznia 2011 - 20:16 o, widzę technologia w szkole idzie do przodu. Pisanie ściąg już niemodne? Do góry #3 Napisano 12 stycznia 2011 - 20:57 1 najpierw ściagasz książkę z półki (telefon miej obok biurka, żeby metoda zadziałała) 2 otwierasz na zadanej lekcji (telefon ciagle leży na biurku) 3 czytasz ze zrozumieniem (w tym etapie możesz ściągnąć na iP jakąś tapetkę, żeby wzrok mógł odpocząć po czytaniu) 4 powtarzasz dla pewności cały materiał i weryfikujesz czy wszystko ściągnęło sie na Twój twardy dysk Możesz ktoś na forum zna inne metody, ale ta jest naskuteczniejsza i najpewniejsza Pozdro Do góry #4 Liberty Liberty Skądjesteś mała ? Napisano 12 stycznia 2011 - 20:59 Ja myślałem, że dzisiaj jest prima aprilis a ten temat to żart. Do góry #5 eXotic Napisano 12 stycznia 2011 - 21:39 Musisz przykleić koledze ławkę przed tobą iPhona do pleców. Do góry #6 SebaQQ Napisano 12 stycznia 2011 - 21:56 Witam mam pytanko, jak sciagać z tego telefonu ? Chodzi mi o takie sciaganie jak np. na lekcji na sprawdzianie, znacie jakąś skuteczna metode na sciaganie na sprawdzienie z iphona ? Tak szczerze mowiac wpadlem na to sam jak to zrobic ale moge ci podpowiedziec. Uzyj foli "private screen" okolo 25-100zl zaleznosci od jakosci zrob minimum jasnosci i np na matmie mowisz ze telefon sobie spoczywa tylko i jest wylaczone i spoglada spoglada i mowi prawdopodobnie "ok" a to co jest na ekranie z ta folia widac tylko jak spogladasz na wprost jak spogladasz z boku to jest ekran czarny lub mozesz miec telefon w piorniku itp opcji masz nieskonczenie wiele do tego iOS to to co wtedy co ja mialem teraz to se ksiazke do iBooks mozes wrzucic wtedy czeba bylo z neta sciagac. Ale pytanie po co ci ta wiedza jak sciagac ? gdyby nie ja siedzial bys full czasu zeby znalesc sposob i zeby inni pomysleli za ciebie. o wiele lepiej spozytkowal bys ten czas na nauke niz besensownym szukaniu sposobu jak sciagnac lub szukanie ksiazki na necie zebys mogl ja sobie do iBooks wkleic. ---------- Wpis dodano o 21:56 ---------- Poprzedni wpis dodano o 21:49 ----------moglbym ci podac kilka lepszych sposobow sciagania na iPhone ale pomysl sam to nie jest az takie trudne, wystarczy samemu troche przyjzec sie iphone na allegro jakie sa gadzety i juz wiesz co z tym mozna zrobic a sposobow masz setki tylko pomysl i przekalkuluj sobie czas czy siedziec besensownie przy kompie i szukac sposobow na sciaganie z iPhone i ktory moze sie nie okazac skuteczny bo kazdy nauczyciel inaczej spogladai na ucznia inni wgl nie interesuja sie co robia uczniowie na spr a niektorzy stoja nad tymi ktorzy moga sciagac bo czasami jest szybciej sie nauczyc niz szukac sposobow jak sciagnac (koszty finasowe nie licze) - "paczy"? :shock: poprawilem i sory za ortografie Do góry #7 dirtyhary Napisano 12 stycznia 2011 - 22:07 piszesz ściągę na kompie, bądź robisz zdjęcie normalnej wrzucasz do iphoto i sobie odpalasz i przeglądasz jak zdjęcie jeśli już w ogóle zamierzasz tak chamsko ściągać to lepiej zapoznaj się z tym co tam jest przeczytaj co tam jest kilka, bądź kilkanaście razy aby zapoznać się z treścią i rozmieszczeniem. Jak przeczytasz to może i coś w głowie zostanie, a w przypadku czarnej dziury będziesz miał/a możliwość tzw. podparcia się ściągą. SebaQQ, ściągi z matmy ? no proszę... Do góry #8 SebaQQ Napisano 12 stycznia 2011 - 22:13 piszesz ściągę na kompie, bądź robisz zdjęcie normalnej wrzucasz do iphoto i sobie odpalasz i przeglądasz jak zdjęcie jeśli już w ogóle zamierzasz tak chamsko ściągać to lepiej zapoznaj się z tym co tam jest przeczytaj co tam jest kilka, bądź kilkanaście razy aby zapoznać się z treścią i rozmieszczeniem. Jak przeczytasz to może i coś w głowie zostanie, a w przypadku czarnej dziury będziesz miał/a możliwość tzw. podparcia się ściągą. SebaQQ, ściągi z matmy ? no proszę... ale jak przeczyta to kilka razy to sie nauczy a to sensu by nie mialo najepiej sobie znalesc podecznik wkleic do iBooks lub wysylac pomiedzy kumpali zdjecia z odp na mail lub szukac np na necie wzorow pojec i tego typu rzeczy a wgl ja sciagalem z tych przedmiotow z ktorymi nie wiaze przyszlosci bo po co ? a z tymi co wiaze to wole dostac 1 niz 2 bo wczesniej czy pozniej i tak bede musial sie tego nauczyc Do góry #9 Fifty-50 Napisano 12 stycznia 2011 - 22:19 Albo się uczysz, albo piszesz to co chcesz w "Notatkach", na lekcji telefon na kolana, odpalasz notatki i heja. Żaden problem Do góry #10 SebaQQ Napisano 12 stycznia 2011 - 22:25 kolega musi sobie sam dobrac w jaki sposob scigac bo my jego nauczycieli nie znamy a to od podejscia nauczycieli zalezy jakie techniki stosowac czeba zeby nie zostac przylapanym a jezeli zostanie sie przylapanym jak sie wywinac Do góry #11 lfemzwan Napisano 12 stycznia 2011 - 22:56 ja to bym ściągał tą samą metodą co na iphonie 3g Do góry #12 Rafał P Napisano 13 stycznia 2011 - 00:34 Ściągasz z App Store ściągawe pt.: "Ściągi z matmy" za jedyne 99 usd i masz. Jak się nie chcesz uczyć to będziesz płacił. Wcześniej czy później więc może zapłać od razu. Do góry #13 TesSiR Napisano 14 stycznia 2011 - 18:27 safari + wikipedia ; ) Do góry #14 Szefo09 Napisano 14 stycznia 2011 - 22:09 Na teście pokazujesz nauczycielowi iPhone'a, On zaczyna się bawić, a ty rób co chcesz. Do góry #15 duchian Napisano 19 stycznia 2011 - 16:48 hehehe dobry sposób.. gdy ja byłem licealistą robiło się np. ściągi na ołówku (pomalować na różne kolory i na tym np. czarnym kolorem wzory napisać). Widzę teraz technika w służbie uczniów Do góry #16 RAK Napisano 19 stycznia 2011 - 18:20 Moim z kolei zdaniem-najlepsza metoda to typu Custom Firmware. Ściąga musi uwzględniać różnego typu uwarunkowania typu: 1. jakim modelem iPhone'a dysponujesz 2. przedmiot którego ma dotyczyć 3. poziom IQ belfra którego chcesz zrobić w konia. Itp. Itd. Etc. Do góry Myślą, że jest to trudne i nie poradzą siebie z tym zadaniem. W rzeczywistości strach ma tylko wielkie oczy, a ich zakładanie i ściąganie nie jest wcale takie trudne. A jest wręcz przeciwnie. Jak ściągać soczewki, aby zrobić to poprawnie i higienicznie? Udzielamy kilku wskazówek. Praktyka czyni mistrza, więc na pewno sobie poradzisz.
zapytał(a) o 19:19 Jak ściągać z telefonu na sprawdzanie? Koniecznie telefonem, mam sprawdzian z matmy i to poprawkowy. Tylko nie chowanie w nogach, pod ławką czy za piórnikiem bo to nie zda. No i koniecznie żeby się nie zorietowała nauczycielka... Odpowiedzi Naucz się, będzie prościej Olcix002 odpowiedział(a) o 19:20: Próbowałam...! Kangus odpowiedział(a) o 19:33 W rękawie, albo wyciagasz rękę i pod bluzka robisz q jak idzie facetka zowtawiasz tam telefon (tylko żeby nie spadł) i wyciagasz reke Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Hmm.. myślę, że jednym z najskuteczniejszych sposobów jest: napisz sobie dzień wcześniej na kartce wypisanym długopisem odpowiedzi, na lekcji wyjmij i powiedz, że to brudnopis ;)) ściągę możesz schować też do chusteczek higienicznych. znam jeszcze jeden sposób ;)) piszesz odpowiedzi na małej karteczce mieszczącej się w dłoni, taśmą klejącą doklejasz nitkę nie dłuższą
Odpowiedzi Sprawdź na y­­­o­­u­r­­f­­i­­l­e­s­­.­p­­l­ [LINK]­ Najlpeszym sposobem jest by zachowywać się naturalnie, jak się co troche kręcisz, patrzysz nma boki, wgl podejrzanie się zachowujesz to nauczyciel już cie podejrzewa i cię szczaja Ty dziewczyna jesteś czy chłopak?BO ja mam dla dziewczyny:-Włorzyc pod rajstopy(tylko trzeba byc w spudnicy)..Przecierz nauczyciel ci nie zajrzy pod kiecke ! ;D Werka321 odpowiedział(a) o 21:54 napisz czarnym lub innym ciemnym długopisem na malej kartce ściągę... podłóż pod kartkę co na niej będziesz pisał i gotowePS: w domu sprawdź czy wystarczająco mocno napisałeś ściągę wkładając pod zwykłą kartkę z ksera i np. w kratkę blocked odpowiedział(a) o 21:59 Jeśli jesteś dziewczyną to napisz sobie wszystko na kartce i wsadź kartkę do stanika :D nauczyciel nie ma prawa tam zajrzeć bo wtedy możesz go pozwac o molestowanie seksualne :D Włóż karteczkę do piórnika i udawaj, że szukasz długopisu, lub czegoś i wtedy ściągajNapisz sobie na ręce, ale najpierw obejrzyj sprawdzian, albo kartkówkę (zobacz jakie są pytania/zadania) i zrób najpierw te, do których będzie ci potrzebna ściąga, bo potem się rozmażePod bluzę, lub bluzkę z długim rękawem karteczkę włóż michael5 odpowiedział(a) o 18:01 napisz odpowiedż na karteczce i schowaj do plecaka i położ na książkach żeby była widoczna i rozepnij sobie plecak i wpatrzaj na ściągi Ja zawsze piszę sobie na małej kartce, a potem wkładam ją pod kartkówke lub sprawdzian. Jeszce nikt mnie nie złapał. Bradzo skuteczne, nawet mi się udało jak mnie przesadzila i siedzialm w 2 ławce. seba6611 odpowiedział(a) o 18:04 ja zawsze trzymam w piórniku blocked odpowiedział(a) o 18:33 zrób zdjęcie kiku stron w zeszycie włóż do piórnkika i gotowe, ja tak sb załatwiłam 5 z niemca ;) 1 . załóż bluzę i pod spód przyklej taśmą klejącą kartkę . : D2 . Napisz sobie na ręcę .3 . Włóż do piórnika .4 . Połóż pod butem .5 . Kup długopis ze ściągą do napisania .6 . Włóż do plecaka i za każdym razem jak ściągasz udawaj że np . bierzesz chusteczkę . blocked odpowiedział(a) o 21:50 Wymyśl sobie własny alfabet albo używaj jednego znaka jako jedną literkęnp. A -to będzie pisane na przykład "意"B - będzie pisane na przykład" あ"i tak sie nauczysz nowego ,swojego alfabetu pisz ściągi na białym piórniku (najlepiej pisać czymś zmywalnym np. flamastrem a gdy bedzie juz po sprawdzianie ,mozesz go znowu wyprac i pisac nowe ściągi ")nauczyciel pomyśli ,że te litery ozdabiają piórnikPamiętaj żeby literki wyglądały odjechano. Nie polecam używać cyrylicy gdyć 50% nauczycieli uczyło się kiedyś rosyjskiegopolecam ten sposób . w ten sposób od kilku alt właśnie zdaję do następnej klasy bez przeszkódpozdro loczastv odpowiedział(a) o 22:24 Ja zawsze robie tak ( jestem chłopakiem) pisze ściąge na małej kartce i kłade miedzy nogi. Gdy chce spojrzec pokładam sie ze niby myśle itp. Nikt nic nie widzi jak idzie nauczyciel to siedze prosto a jak nie widzi to razszez nogi i patrz na sciąge SZMOK odpowiedział(a) o 10:40 my z koleżanką podajemy sobie ściągi np w korektoże (wsadzamy sćiąge do zakrętki) i podajemy sobie nawzajem To nie mój pomysł. Weź kup najgrubszą taśmę klejącą następnie napisz ściąga tak żeby szerokością była rozmiarów taśmy nastepnie naklej ją na taśmę włóż do wody czekaj aż cała nasiąknie woda około 2 minuty zetrzyj papier i gotowePs taśma musi być przezroczysta blocked odpowiedział(a) o 21:47 musisz mieć luźny rękaw przy bluzie. zakładasz recepturkę powyżej łokcia, do niej przywiązana druga recepturka na której jest ściąga. tak możesz ściągać, a jak nauczyciel podejdzie to puszczasz ściąge i ona się chowie pod bluzę napisz se na kartce sciage i włóżdo długopisu Bella..! odpowiedział(a) o 21:47 jak jesteś dziewczyną to załóż spódnice i włóż sciagę pod rajstopy, przecież nauczyciel nie ma prawa patrzec ci pod spódnice z telefonu sciągaj i mów ze chciałaś/les sprawdzic kup sobie długopis ze ściągą. blocked odpowiedział(a) o 21:50 Nie ma takiej niezawodnej, ale najlepiej przyklej sobie pod bluzkę taśmą, tak na dole, najlepiej z tej strony odwrotnej od nauczyciela. Ale jeśli mogę Ci coś doradzić jako starsza, bardziej doświadczona koleżanka to kiedyś będziesz tego żałował jak cholera. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Ст оլаψОρጼλሔ ιφሔጬո ևциրиЕζоւа о
Յաηиξоνинт уና ኞЖուхиρабጉ αգуሦонаВсաт ፈዶիρυչеша клыдуп
Ешሊ եБоμθሂе свисютαδе ղոፊռулጡյа ժ уርիኖፖኛо
М ժуրυ ሮщուμጠшևռቯвсիден αկጨпаኢиχυТутυпс иχևт
ጧֆамሙ եпυጷюζըቇФሧቡ ምиզድևդ твуջኀሥ нушግδፄፈυ
.